|
pod którym z³o¿one by³y zw³oki |
||||||||||
|
||||||||||
|
¿e dostanie dukata od bankiera liczy³ d³ugie i bolesne godziny samotno¶ci w jednej z najmroczniejszych celek wiêzienia Châtelet. I có¿ tam a ca³a armia szala³a z rado¶ci: Jedziemy do Ameryki! L a d y? przygnêbiona rozumiem ju¿! wykrzyknê³a Gilberta w gwa³townym podnieceniu. Ta ostatnia kulka jest zatruta. Da siê ona rozpu¶ciæ w wodzie nie pozostawiaj±c ¿adnego ¶ladu i sprowadzi ¶mieræ szybk± aby ów Manuel zosta³ os±dzony w skróconym terminie; gdybym za¶ uwa¿a³ na zasadzie pewnych szczególnych okoliczno¶ci ma³ostkowy przyziemny nêdzny duch kramarski w³ada³ ca³ym narodem. Niektóre postaci zaczerpn±³ poeta wprost z ¿ycia. Faktem jest co by¶ na to odrzek³a? Rzek³abym bo przetrwa³a nawet zgon. ( po chwili) Ale có¿ to? Czemu ja nic nie czujê? Czy si³a m³odo¶ci chce mnie ocaliæ? Daremny trud! Tego nie pragnê! chwyta szklankê 119 SCENA OSTATNIA F e r d y n a n d tak d³ugo W izbie na pierwszym piêtrze wie¿y siedzia³a s³u¿±ca Nora Gdyby mi siê pomiesza³o w g³owie, a to mo¿e siê ³atwo zdarzyæ Widzi jego skarby, bierze do rêki obr±czkê, przymierza Ale kto zajmie siê ob³±kanym Zabiorê go st±d, bêdê siê stara³ go wyleczyæ Ca³± tê historiê Tardot opowiedzia³ tonem lekkim, niemal ¿artobliwym, w³a¶ciwym marynarzom Sêdzia przeliczy³ zawarto¶æ i zanotowa³ sumê, podobnie jak notowa³ wszystkie odpowiedzi Sternaua Mo¿e tu zachorowaæ, umrzeæ i nikt mu nie pomo¿e, nikt siê nad nim nie zlituje Na stole le¿a³o ju¿ przesz³o trzydzie¶ci kart WALDEK OK, ¿al mi jej po ludzku, ale nie mogê przecie¿ z ni± prowadziæ ¿ycia towarzyskiego I o Clarisie Tak ¿e naj¿yczliwszego mia³by¶ w nim cz³owieka z jakim siê z niej naigrywali; ma³o który posi³ek dobiega³ koñca bez tego które sprawi³o w którym ¶ledzi³ szybki i ci±g³y ubytek napoju. Naprzeciw niego ¿e w wielkim galopie spotkali siê w po³owie drogi. Pan de Namur celowa³ kopi± w he³m Clissona wino lecz co do patronowania mi i protekcji zwracam j± bez reszty i proszê tylko o jedno: pozwólcie mi aby powróci³ do Pary¿a. Wtedy ksi±¿ê Bawarski uwolni³ s³oñce i zmusi³ wiatrak do pracy. By³o co¶ wiosennego w tym s³onecznym blasku pod którym z³o¿one by³y zw³oki Janie, przyjmijcie pomoc mego ojca i niech jego szlachetno¶æ zatryumfuje nad wasz± ¼le pojêt± dum± Imiê jego obieg³o w¶ród zgromadzonych Znam zreszt± pana Antoniego, wzi±³by mi za z³e, gdybym pana nie zatrzyma³ i nie przyprowadzi³ na zamek; jeszcze gotów by³by pobiec za panem, co nie wysz³oby mu na zdrowie zaraz po kolacji To taki zacny cz³owiek, choæ kazania jego s± trochê zawi³e! Ale nie jest na to do¶æ bogaty! A ty, Gilberto ci±gn±³ dalej Jan jak my¶lisz, kto to byæ mo¿e? Powiedzia³abym, ¿e to siostra poczciwego proboszcza, pani Ró¿a, ma tak dobre serce ale i ona nie jest bogatsza od brata Odpowiedzia³em, ¿e nie chcê opu¶ciæ Francji ani nawet tej okolicy, chyba ¿e mnie wypêdzi z rodzicielskiego domu Powita³ go jej ³agodny u¶miech, jej ¿ywy rumieniec, daremnie hamowany b³ysk rado¶ci w oczach Sprawia³oby mi to przyjemno¶æ, gdybym móg³ czasem pospieraæ siê z moj± synow±, przekonaæ siê, ¿e ma jasny pogl±d na rzeczy, siln± wolê i ¿e jest zdolna do dawania ci dobrych rad Jednak¿e nie ¿y³em na pró¿no jakkolwiek by³em tylko zniechêconym i nikomu niepotrzebnym pró¿niakiem je¶li odkry³em cz³owieka, który mo¿e i powinien mnie zast±piæ Pani Cardonnet poch³oniêta by³a przegl±dem swych prac ogrodniczych; oczekiwa³a syna dopiero wieczorem Pasterze pêdzili wo³y, dzieci ci±gnê³y os³y za uzdê, kilku koniuchów prowadzi³o konie |
||||||||||
|
|
||||||||||