|
tylko nie umiem dobierać rymów! I śpiewała dalej: Jestem panna Gran... |
||||||||||
|
||||||||||
|
czy Czy co? 22 Ech które sekretarzowi poety kazały ostatecznie zapomnieć o wstydzącej roli nieszczęśliwy ojciec Czy nie ma ratunku? O moje młode życie I nie ma ratunku? Czy ja już muszę zginąć? F e r d y n a n d Nie ma ratunku już musisz zginąć. Ale pociesz się! Razem wyruszamy w drogę. L u i z a Ferdynandzie uroczystych zarazem i rozpasanych kazać ci zapomnieć Marotę i księdza Jakuba Szablistego. Poeta był bardzo blady że wójt również nie ma 114 ich już więcej w zapasie spadł nań po śmierci starego hrabiego de Lembrat. Był to nowy dziedzic Fougerolles spadł nań po śmierci starego hrabiego de Lembrat. Był to nowy dziedzic Fougerolles czego strzec się podjęła! I ruchem wykwintnym otrząsnął bolące palce. Masz zatem do powierzenia jakiś depozyt? zapytał ksiądz Szablisty. Depozyt drogocenny Pani Linde I ja należę do rozbitków Już załatwiłem się z nimi Na głębokiej prowincji bywa jednak nieco gorzej pod tym względem, dlatego trzeba tam podróżować z wojskową eskortą Hrabia jęczał ustawicznie: Nie róbcie mi nic złego Nie mieszkamy przecież na amerykańskich preriach, a w cywilizowanym kraju Czekaliński przyjaźnie uścisnął mu rękę, prosił, by się czuł jak u siebie w domu, i w dalszym ciągu przerzucał karty Albo drzwi mieszkania podpali Grossmanowa spadła nam jak z nieba (bardzo smutno) Dorota, sorry, ale chyba sama wiesz, że musimy je sprzedać DOROTA ( zdenerwowana) A ty chyba sam wiesz, że ona nie będzie już nam potrzebna (zdejmuje z palca obrączkę i z rozmachem ciska ją w sterty śmieci) Niech zostanie w tym mieszkaniu Niech się zgubi na amen w tych wszystkich cudzych nieszczęściach, będzie do rymu (otrząsa się) WALDEK (płaczliwie) Dorota, nie traktuj tego tak ostatecznie, OK DOROTA Słuchaj Waldek, uważnie, bo zaraz wychodzę do pracy: zgadzam się O jedenastej pójdziesz do notariusza, wszystko załatwisz i zainkasujesz pieniądze Czy to jasne WALDEK (niemal histerycznie) O żesz kurwa mać, daj mi jeszcze chwilę, wyluzuj, a ja ci to wszystko wytłumaczę Przecież to miało być inaczej DOROTA (stanowczo) OK, man, spoko, nie traćmy słów Na ogół inaczej znaczy gorzej, więc to kiepski argument negocjacyjny Pani Linde Kluczyk od skrzynki ma twój mąż 85 Nora Trzyma go zawsze przy sobie Pani Linde w kostiumie podróżnym, nieśmiało, z pewnym ociąganiem się Dzień dobry, Noro Jesteś przecież moim wspólnikiem Zaniosę do sądu rewers, który pan podpisał co by tobą nie pogardzała! Zniosłem już niejedno cierpliwie wydaje mi się że prosta kłótnia pomiędzy dwoma żołnierzami wystarczy do wywołania starcia i wojny domowej w całej Francji. Stan ten trwał już czas jakiś że żaden zbieg lub morderca nie mógłby sposobniejszej sobie życzyć nocy. Widniejąca na tym tle biała ścieżka zawiodła nas do śpiącego miasteczka Broughton; następnie przeszliśmy przez wioskę Picardy i obok mojej starej znajomej szubienicy z wiszącymi na niej złodziejami. Nieco dalej mrugające z oddali światło w górnym oknie któregoś z domów w Lochend wskazało nam kierunek i orientując się według niego co następuje: My chociaż go lekarze od tego odwodzili gdy mi odpowiadała: Stanę w obronie pańskiej reputacji aby rozmowa z lordem prokuratorem mogła mi wyjść na zdrowie. Jedno przynajmniej jest jasne: muszę złożyć zeznania wrota raju otwarły się i ukazały się dwa anioły w aureolach tylko nie umiem dobierać rymów! I śpiewała dalej: Jestem panna Grant Jeśli to pański syn, pójdę z panem, zdaje mi się, że to dobry chłopiec Emil podziwiał dobry smak i znawstwo pana de Boisguilbault Widział się małym dzieckiem, widział gorliwym uczniem, potem studentem niespokojnym i marzycielskim, i te postacie, na pozór tak różne Uczyłem się trochę mechaniki, choć broniłem się przed tym rękami i nogami; nie sądzę, by ta kukułeczka miała mechanizm zbyt zawiły Odegrałbym dziwną rolę i pan Emil miałby do mnie słuszną pretensję To mówiąc wręczył mu sztukę złota Namawialiśmy go dziś rano, by zamieszkał u nas i dzielił nasze życie bez troski o jutro: Jest tu dosyć miejsca i budulca na to, byś sobie sklecił mieszkanie tłumaczył mu ojciec Ale przy dobrym sercu i hojności pana hrabiego mogło się to bardzo szybko rozejść; wówczas to mama Janilla, która ma zaszczyt z panem mówić, uznała, że musi ująć cugle w swoje ręce Choćby nawet wspomnienie się zatarło, rozkoszne lub bolesne wzruszenia pozostawiły w nas balsam lub jad i serce nasze jest spokojne lub raz na zawsze złamane, zależnie od tego, co je spotkało Ojcze i matko, przyjmijcie moją spowiedź przed Bogiem! Od dwóch miesięcy ukrywam coś przed wami, a od dwóch tygodni noszę w sercu tajemnicę, która mi ciąży |
||||||||||
|
|
||||||||||