|
Myć samochody |
||||||||||
|
||||||||||
|
Nie dziwota też, że i teraz jego słowa kamieniami padły na duszę Jakoż i nazajutrz, jeszcze przed świtaniem, że nieledwie po drugich kurach, a już na wszystkich drogach i ścieżkach do Tymowa ruszali się ludzie Bieżcież rychlej do Tomkowej, to się tam napasiecie nowinkami barzej drujkimi niźli miód Zaś na pierwszego ruszył organista, wywiódłszy do żniwa kilkanaście kobiet, stanęła do sierpa nawet sama organiścina, wzięły żąć i córki, a stary miał nad wszystkim czuwające oko ROZDZIAŁ 5 Borynowie dopiero na samym świtaniu powrócili z kościoła i ledwie w pacierz potem już cały dom chrapał, aż się rozlegało, tylko jedna Jagusia, choć była wielce utrudzona, nie zasnęła próżno się wciskała w poduszki, próżno oczy przywierała i nawet pierzyną zasłaniała głowę nie pomogło, sen nie przychodził, a jeno jakby zmora zwaliła się na nią i na piersi padła takim ciężarem, że ani odetchnąć mogła, ni krzyknąć, ni się porwać z łóżka leżała nieruchoma, w odrętwieniu takiego półsnu, półjawy, w którym rozum niczego nie rozeznaje, a ino sama dusza się wyprzędza ze wspominek, jak gdyby z kądzieli, i omotuje sobą świat cały, cudności różne patrzy, nad ziemiami się nosi, w słońce się ubiera a tyla sama jest, co te odbicia na wodzie czystej a zwichrzone Tak było z Jagną, że chociaż nie zasnęła, a sczezło z jej pamięci wszystko i jako ten ptak niesła się duszą po cudeńkach po onych dniach pogasłych, po czasach pomarłych, a we wspominaniach jeno żywiących w kościele się być czuła Antek klęczał obok mówił wciąż i parzył ją oczami, parzył ją słowami, przejmował słodką męką i strachem zarazem to śpiew jakiś się rozlegał i organy huczały tak przenikliwie, aż każdą nutę z osobna czuła w sobie Tam zaś, gdzie ino ciche modlenie płynie i dymy pachnące wleką się cięgiem, jako te mgły, dzwonki brzęczą i organy cicho grają, i święta ofiara odprawuje się ciągle, i naród już bezgrzeszny, i aniołowie, i święci pośpiewują spólnie chwałę Pańską, w ten kościół święty, nieśmiertelny, Boży Gdzie ino duszy człowiekowej modlić się a wzdychać, a płakać z radości i weselić się z Panem w wiek wieków Przynajęła nawet komornicę, sama też zabiegała, jak mogła, i dzieci pędziła do roboty, ale Jagusia była jakby głucha na wszyćkie prośby i przekładania, zaś Jędrzych na jakąś pogrozę odburknął hardo: Bo ciepnę wszyćko i pójdę se we świat Wypędziliście Szymka, to sobie tera sami róbcie Jemu ta nie cni się za wami, chałupę ma, grosz ma, kobietę ma, krowę ma i gospodarz całą gębą Jednako i to nie pomogło, a trwoga jeszcze barzej urosła, gdyż mimo tych stróżowań zaraz pierwszej nocy Filipce zza wody złodzieje wyprowadzili maciorę na oprosieniu Puchacz też nie czujący zbytniej sympatii do dmy i zwani morskiego, od rana melancholijnie siedział na rufie jak najbliżej burty, uczepiwszy się zwoju grubych talów, łypał okrągłymi, sowimi oczyma i ruszał malutkimi usteczkami, ukrytymi pod zwisającym, haczykowatym nosem We świecie Był ci u grobu Jezusowego Hale Widział go tam kto Cygani jucha, a głupie wierzą tak samo i kowal opowiada o zamorskich krajach, co ino w gazetach wyczyta Nie gadajcie, Jagustynko, sam dobrodziej przytwierdzał do mojej matki Ale ty wcale nie umiesz Alimpo otworzył szufladę biurka i wyciągnął z niej kilka pełnych sakiewek oraz portfel Jest na urlopie Więc to senior, kochany pan Sternau klasnęła w dłonie Elvira Jesteś łotrem WALDEK (wtrąca się z boku) A wiesz, Dorota, że to dobry pomysł Jedź spać do Remka Helmer Kochałaś mnie tak, jak żona powinna kochać męża (szeptem do DOROTY) To jakiś mecenas Trzuskolaski, wiesz coś o tym DOROTA (przerażona) O Jezu, to adwokat Grossmanowej, miał tu przyjść wczoraj na wizję lokalną, ale go spławiłam i powiedziałam, żeby wpadł dzisiaj rano Przebaczyłem ci Myć samochody Przypomnijcie sobie państwo rok 89 powiedział To arystokracja umożliwiła wybuch rewolucji lubując się w nowinkach filozoficznych Jej przerażony szept zagasł i słychać było tylko przyśpieszony oddech mężczyzny Nie przeszkadzamy nikomu No i cóż? Czysto? A ta zacna kobieta ma siedmioro dzieci Wskoczył do środka bez namysłu Z początku przychodziła także i Filomena towarzysząc Zachariaszowi, który należał do ekipy poszukiwaczy; lecz wkrótce sprzykrzyło jej się marznąć bez potrzeby i bez skutku: zostawała w osiedlu kaszląc od rana do wieczora, pozbawiona energii, obojętna Czy nie myśli wstać dzisiaj z łóżka? Nie wiem doprawdy odparła żona Katarzyna i Chaval byli tam już, kiedy nadszedł Zachariasz z Filomeną Dziewczyna włożyła odświętną sukienkę, starą sukienkę z szafirowej popeliny, spełzłą już i poprzecieraną Co to za przyjemność spotykać się tylko gdzieś na dworze, zwłaszcza zimą, jak wszędzie mokro i nie ma już zboża, żeby się można w nim schronić Zdziwiony był siłą i zręcznością tego dziecka Falisty teren stworzył liczne malownicze zakątki, obfite zaś źródło, tryskające spośród skał rozbiegało się na wszystkie strony, utrzymując świeżość wspaniałych cienistych skupin A niby jak? Mam pana uderzyć? To by nas nie skwitowało, byłbym zawsze pańskim dłużnikiem, a nie chcę nic panu zawdzięczać Lecz dokąd dążysz tą tak prostą i pewną drogą? Uważam, iż czasem jesteś za mało wyrozumiały, a twoja surowość nieraz mnie przeraża Rozesłałaś łoże na górach, aby dopełniły się ofiary twoje! Pan wyrwie ci klejnoty z uszu, podrze szaty z purpury i lniane welony, zerwie bransolety z ramion, pierścienie z palców u nóg i półksiężyca ze złota, drżące nad twoim czołem; skruszy srebrne zwierciadła, połamie wachlarze z piór strusich i koturny z perłowej macicy, podwyższające postać twoją; złamie pychę twoich diamentów, sczezną pachnidła, którymi skrapiasz włosy swoje, farba na twoich paznokciach i twoje sztuki niewieście; i głazów całej ziemi nie starczy, aby ukamienować cudzołóstwo! Szukała spojrzeniem obrońcy pośród zebranych Janowi udało się rozerwać i niemal pocieszyć Emila Gdyby siostra proboszcza nie troszczyła się o biednych, któż inny by to uczynił? Byłbym w większej zgodzie z moim sumieniem rzekł margrabia gdyby pani zechciała zwracać się do mnie, ilekroć zaniedbałbym swoje obowiązki lub był ich nieświadom Ale ja, biedna dziewczyna, umiem tylko modlić się do Boga i będę go prosiła, by zesłał swą łaskę na to kamienne serce, tak jak zesłał kroplę rosy, która pozwoliła rozwinąć się temu pączkowi róży Ojciec pański, z chwilą gdy pan skłamie lub przyrzeknie coś, czego nie będzie mógł dotrzymać, nie da już panu odetchnąć, a jeśli pan spróbuje stać się znów człowiekiem, powie panu: Nie zapominaj, że jesteś już niczym! Bezwzględny i dumny, znam go dobrze, nie pozwoli panu nawet przez jeden dzień w tygodniu myśleć tak, jak się panu podoba, a poza tym unieszczęśliwi pańską żonę Wyższa mądrość pana de Boisguilbault godziła Emila z sobą; czuł się dumny, że otrzymał sankcję z ust starca tak światłego i tak surowego w sądach I to zostało przewidziane |
||||||||||
|
|
||||||||||