|
Ogarnęła go jakaś pasja i choć był w duszy bardzo pobożny, klął nicz... |
||||||||||
|
||||||||||
|
Długo nie mógł pomiarkować, co się jej stało, a jeno jak ten pies sponiewierany gnał gdzieś przed się, bez pamięci zgoła jak zresztą co dnia Od owej strasznej chwili pożaru wyrabiało się w nim cosik strasznego, że jakoby się całkiem wściekł w sobie Wieś jeszcze spała w przyziemnych mrokach utopiona, że jeno poniektóre chałupy bardziej przy drodze wyłupywały się nieco jaśnią bielonych ścian, zaś po omglonej gładzi stawu wlekły się długachne, czarniawe pasma prądów, jakoby szkliwa tężejące Dowlekli się wnet do lasu i porozchodzili, a blisko, by móc się skrzyknąć łacno do powrotu Klękali kornie cisnąc się coraz barzej, że wnet cały naród był na kolanach, ramię przy ramieniu, dusza przy duszy, jako to pole nasadzone głowami, że ino w tym rozkołysanym ździebko, człowieczym łanie oczy się mrowiły, połyskliwie kiej motyle niesąc się ku ołtarzowi wielkiemu, na figurę Jezusa zmartwychwstałego, któren stojał nagi, skrwawiony, ranami pokryty i w płaszcz czerwony jeno przyodziany z chorągiewką w ręku Potem czeladź go odbiegła Przynajęła nawet komornicę, sama też zabiegała, jak mogła, i dzieci pędziła do roboty, ale Jagusia była jakby głucha na wszyćkie prośby i przekładania, zaś Jędrzych na jakąś pogrozę odburknął hardo: Bo ciepnę wszyćko i pójdę se we świat Wypędziliście Szymka, to sobie tera sami róbcie Jemu ta nie cni się za wami, chałupę ma, grosz ma, kobietę ma, krowę ma i gospodarz całą gębą Skazani na kary pieniężne lub odsiedzenie w areszcie po dwa tygodnie Chłop ma dzieci i żonę, a za drugimi się ugania Antek przerzekł cosik do Pietrka, pojącego konie, i wszedł oglądać ojcową stronę, przyleciała za nim Hanka Jeżeli mówiłeś prawdę, powtórz za mną słowa klątwy Numo sprawiedliwy, jeżeli głosiłem twoją wolę, zostaw mnie przy życiu jeżeli słowa moje były kłamliwe, zrzuć na mnie Więc to tak ma wyglądać cywilizacja Pana chciano w tym parku zamordować, a na Rosetę urządzono napad Ma pani słuszność Nora niespokojna, podniecona Chciał pan mówić ze mną Krogstad Tak Wróciwszy do domu, nie rozbierając się rzucił się na łóżko i zapadł w mocny sen Wspaniały Otworzył szafkę umieszczoną w ścianie kajuty, odsunął na bok masę ciężkich rulonów złota i wyciągnął zeszyt, którego pismo świadczyło, że pochodzi sprzed wielu, wielu lat WALDEK Mówisz, że ona przyjechała z Nowego Jorku To na pewno Żydówka, mówię wam DOROTA Dziwne masz problemy Czy możemy stąd odejść Na dworze będzie bezpieczniej Poza tym trzeba będzie pomyśleć o twoim kostiumie Brrr to dziwaczne, że jeszcze pamiętam takie słowa DOROTA (nie podoba jej się ten tekst, zgrywa się) Jaka szkoda, że nie przyjechała pani zimą EWA (ostrożne zdziwienie) Dlaczego DOROTA Zobaczyła by pani na ulicach pijane białe niedźwiedzie, oczywiście w kaloszach Nie przesadzajmy Tu jest po prostu inaczej Zresztą, nie potrzeba mi już niczyjej pomocy Tych, co mieszkali tu przed Walusiakiem Za osłoną wątłych bzów chłopcy z kopalni nie przewracali już ładowaczek na dach szopy Strajk górników w Montsou, będący wynikiem pogłębiającego się od dwóch lat kryzysu, zaostrzył go jeszcze przyśpieszając klęskę Było coraz zimniej Zaciskał pięści ostatecznie wyprowadzony z równowagi Zamilkli i przez chwilę stali jeden naprzeciw drugiego nie znajdując słów To duma, a nie miłość kazała jej występować w jego obronie Kiedy otwarto drzwi od izby sztygarów, zapanowała cisza Wolał zarezerwować ją sobie na wypadek, gdyby znalazł się w sytuacji bez wyjścia Więc miał tu zostać? Na nowo ogarnęło go wahanie Przy Fourche-aux-Boeufs objął, w dniu napaści na kopalnię, dowództwo nad strajkującymi Ale Jan nie chciał wcale słuchać: A czymże będę zabijał czas, kiedy ze mnie zrobicie wielkiego pana? Nie mogę żyć z renty, a nie chcę być wam ciężarem przez trzydzieści lat, które mi może jeszcze do życia pozostało Nawet gdybyście byli na to dość bogaci, zginąłbym z nudów 141 Czyś aby tylko za dużo nie zakropił? zapytała Janilla kładąc dłoń na ramieniu Jana i stając na palcach, by mu zajrzeć w oczy Czy nie podziela pan mego zdania? Czy nie wybiła już godzina, w której ludzie poważni powinni opanować swą właściwą dziedzinę i w której logicy głosić będą to, co zostało logicznie dowiedzione? Powiedzą, że to się nie da wprowadzić w czyn? Wielkie rzeczy! Czyż z tego, że większość zna i stosuje w życiu tylko błędy i kłamstwa, wynika, że ludzie jasno patrzący na rzeczy muszą dążyć za ślepcami w przepaść? Na próżno by mi wmawiano konieczność podporządkowania się złym prawom i występnym przesądom; jeśli nawet czynem będę im posłuszny, umysł mój tym bardziej będzie przekonany, że należy się im przeciwstawić Ach, drogi przyjacielu, wiem, że pogodził się pan z tym człowiekiem prostym, lecz tak szlachetnym Nie przez pychę byłem przywiązany do tego zamku, kochałem go, bom spędził tam swoje młode lata, bo byłem tam szczęśliwy, bo tam umarli moi rodzice Tetrarcha zaczął coś bełkotać Chciała odejść, on zaś pragnął w głębi serca, by pozostała dłużej, nie mógł jednak się przełamać, by wyrazić jej to jasno; przekonywał ją, że powinna jeszcze odpocząć i przyjść do siebie po przebytych wzruszeniach Jednakże było to niebezpieczeństwo i tak dostatecznie wielkie, a zawrót głowy, o który przyprawiało, pełen był nieodpartych rozkoszy Janilla, aby dłużej nie mówić o człowieku, którego nienawidziła, nie mogąc lub nie chcąc zdradzić powodów tej nienawiści, weszła do zagrody, gdzie pasły się kozy, jakby z zamiarem odpędzenia ich od winnego krzewu zarastającego wejście do czworokątnej wieży Ogarnęła go jakaś pasja i choć był w duszy bardzo pobożny, klął niczym poganin, tak jakby miało mu to dodać sił |
||||||||||
|
|
||||||||||