|
Czy ma pani sole? Bo zapach naszego ludu szepnął Négrel, który mim... |
||||||||||
|
||||||||||
|
Grający są albo oszustami, gdyż wiedzą, co wypadnie, albo durniami, którzy nic nie wiedzą Dziękuję wam, żeście uprzedzili nas o napadzie rzekł do niego kapitan Ja stałem przy sterze, ja prowadziłem, moje oczy wypatrzyły tonącego człowieka w pianie morskiej na ruchawicy i w mroku, ja pierwszy wyciągnąłem rękę i uratowałem go od śmierci, bo już się nurzał Wszyscy milczeli, tylko Mito coś cicho szeptał i krzywił małpią twarz Ruta na Bergen rzekł do Pitta kapitan, pokazując mu wykreśloną na mapie linię Głupia, co mu ta zrobi pogrozą Moiście, a bo to wiada, kiej kto komu miętkie miejsce wymaca, że i najlichszy urwała porywając się podtrzymać Hankę, lecącą na ścianę Może pan teraz iść i wypoczywać rzekł Pitt Niedźwiedź był wielkim smakoszem, więc zjadał tylko głowy wspaniałych ryb, resztę pozostawiając dla drapieżnego ptactwa i drobniejszych zwierząt, wyczerpanych głodem, straszliwym i nielitościwym towarzyszem długiej, beznadziejnej polarnej nocy, gdy Biały Duch, władca pól lodowych, zieje zimnym oddechem śmierci No, tak mruknął kapitan i dodałweselszym głosem Chodźmy, mister Siwir, podziękować załodze za rzetelną pracę w ciężkiej potrzebie Załoga już się zebrała na posiłek do biesiadni Co to jest pytano Słuchali jej Pani Linde To nauka bardzo rozsądna Czy wie pan, kto to taki To krewny Gabrillona Nora Nie Nie wezmę niczego od człowieka, który stał mi się obcy Porucznik był razem z tobą Tak Miał na sobie skórzane spodnie, wysokie buty, zniszczoną kurtkę, na której zamiast guzików był szereg starych miedzianych monet, oraz podarty i zmięty kapelusz Po tych słowach podyktował sędziemu protokół, po czym podpisał go wraz z doktorem Ciellim Z daleka słychać było dźwięk dzwonów, wzywających do modlitwy wieczornej Taka między nami panowała harmonia Chyba tutaj łatwiej znajdę coś, co mnie pochłonie i zajmie Żądam, by żaden ze śladów, które wskazałem, nie został zatarty Dziś sama wysyłała je na żebry i mówiła, że wszyscy oni, dziesięć tysięcy górników z Montsou powinno wziąć kije i torby starych żebraków i wylec na drogi Dzień przedtem stajenny wraz z dwoma mężczyznami owiązał Trompettea sznurem Stefan powrócił do prowadzonej półgłosem rozmowy z Maheu Jedyną pociechą był dla niego widok Łucji i Janki, uroczych w swych wielokrotnie przerabianych sukienkach, śmiejących się z porażki jak prawdziwe nowoczesne dziewczęta gardzące pieniądzem Światło rozbiegło się po pokoju, ujawniając skarby codzienności puszki, papierki, opakowania po chipsach Maheudka ułożyła Estelkę na krześle, a mała, której było ciepło przy piecu, nie płakała tym razem, spoglądała na rodziców pozbawionymi wyrazu oczami niemowlęcia W kolonii wrzało Z obojętną miną szedł dalej, jakby szukał kawałków starego drzewa w zagłębieniach terenu Kiedy ruszyli w stronę osiedla, chociaż noc była bardzo ciemna, nie ośmielili się nawet pocałować Czy ma pani sole? Bo zapach naszego ludu szepnął Négrel, który mimo swych republikańskich przekonań lubił żartować z hołoty będąc w towarzystwie pań Dźwignął ją z ziemi, zaniósł na fotel i powiedział rozcierając zlodowaciałe ręce dziewczyny: Niech się pani nie lęka, panno de Châteaubrun, niechże się pani uspokoi, zaklinam panią! Jest pani tu bezpieczna i mile widziana Głód mi nieraz wtedy dokuczał i któregoś wieczora, zmożony słabością i zmęczeniem, okrążałem górę, srodze strapiony, myśląc sobie, że bardzo stąd daleko do Châteaubrun i że jeśli spotkam po drodze żandarmów, nie będę miał dość siły, by przed nimi uciec; aż tu nagle widzę mały wózek, na nim parę wiązek słomy, a tuż obok idzie Gilberta i daje mi jakieś znaki Ale pan nie dał mu dojść do słowa A wtedy wszystko poszłoby na marne Jakież słowa zdołałyby wyrazić miłość, którą nosił w sercu dla tych przepięknych włosów? Nigdy ich jeszcze nie dotknął, choć umierał z pragnienia Czyż prawda nie może równie dobrze objawić się nam w samotności, jak w zgiełku? I czyż nie żyję dość długo, by nauczyć się rozróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu? Uważa mnie pan za człowieka bardzo rzeczowego i bardzo zimnego Siedziba ta, położona nieco na tyłach fabryki, była wygodna, pełna wykwintnej prostoty, choć bogata, firanki zaś w większości okien świadczyły, że była już zamieszkała Są to wypadki dość częste, tak że można w nie uwierzyć A jeśli sądzi pani, że kilkoma słowami zimnego rozsądku można stłumić poważne uczucie, jest pani sama dzieckiem, Gilberto, i nie ma pani dla mnie w głębi serca ani krzty uczucia Nic okrutniej nie zaciera i nie niszczy inteligencji niż ślepa uległość |
||||||||||
|
|
||||||||||