|
DOROTA A żebyś wiedział, że mnie to wzięło fikcja czy nie |
||||||||||
|
||||||||||
|
Boryna wzdragał się, ale w końcu, że słonina mocno raziła mu nozdrza, przysiadł się do ławki i pojadał z wolna, delikatnie, jak obyczaj kazał Bydło wracało z pastwisk, raz po raz buchały długie, tęskliwe ryki, a rogate łby pokazywały się nad stawem, rozgorzałym ogniami zachodu jakoby krwawym zarzewiem Nie mogę się jeszcze ruszać rzekł Hardful więc idźcie do kapitana Nilsena i zróbcie, co on każe Stać Nabożeństwo pierwsze nakazał ostro ksiądz A powiedz tam brackim, że wosku im sprzedam, niech sobie tylko dokupią blichowanego Na jednej z wystających z wody raf, przechylony przez nią całym ciałem, leżał, odrzuciwszy głowę w tył, wspaniały i potężny Olaf Nilsen Bo plenny Moiściewy póki grzechu, póty i człowieka Nikt wam tego zabronić nie może Elza Tornwalsen w ubraniu marynarza ukrywała się przed pościgiem męża, lecz teraz macie mnie, który potrafi ją obronić na podstawie prawa A bo to co mądrego uradzą te słomiane wiechcie wykrzyknął Płoszka Biały Duch, gdy przyjdzie zima i noc, tchnie na nas śmiercią, bo rybacy nie posiadają żelaza na harpuny i haki ani sznurów na sieci; myśliwi wystrzelali już zapasy prochu i ołowiu Policzki panny okryły się rumieńcem, wzięła się znów do pracy i pochyliła głowę tuż nad kanwą Helmer opada na krzesło, zakrywa twarz rękami 129 Noro, Noro (wstaje, rozgląda się Pusto Helmer Wszedł od razu do mojego pokoju Helena Tak Na końcówce tej kwestii DOROTA wchodzi do Dużego Pokoju w rozpiętej wyjściowej sukience A Waldek byle czym się nie będzie zajmował, ani za byle jakie pieniądze Już raczej weźmie szmal od rodziców, póki coś tam jeszcze miętoszą w pierzynach Albo drzwi mieszkania podpali Grossmanowa spadła nam jak z nieba (bardzo smutno) Dorota, sorry, ale chyba sama wiesz, że musimy je sprzedać DOROTA ( zdenerwowana) A ty chyba sam wiesz, że ona nie będzie już nam potrzebna (zdejmuje z palca obrączkę i z rozmachem ciska ją w sterty śmieci) Niech zostanie w tym mieszkaniu Niech się zgubi na amen w tych wszystkich cudzych nieszczęściach, będzie do rymu (otrząsa się) WALDEK (płaczliwie) Dorota, nie traktuj tego tak ostatecznie, OK DOROTA Słuchaj Waldek, uważnie, bo zaraz wychodzę do pracy: zgadzam się O jedenastej pójdziesz do notariusza, wszystko załatwisz i zainkasujesz pieniądze Czy to jasne WALDEK (niemal histerycznie) O żesz kurwa mać, daj mi jeszcze chwilę, wyluzuj, a ja ci to wszystko wytłumaczę Przecież to miało być inaczej DOROTA (stanowczo) OK, man, spoko, nie traćmy słów Na ogół inaczej znaczy gorzej, więc to kiepski argument negocjacyjny DOROTA (głośno) Przynajmniej taki z tej całej afery pożytek GŁOS EWY Małgosia została zupełnie sama i chora, chorowali zresztą oboje i ona i chłopczyk Byłabym szczęśliwa, gdybym dostała jakąś posadę, jakieś biurowe zajęcie DOROTA A żebyś wiedział, że mnie to wzięło fikcja czy nie Nadbiegł Stefan; Bébert i Lidka jednym skokiem opuścili kryjówkę Stefan widział, jak światło pod nim błyska coraz niżej; cień małego, olbrzymi i niepokojący, tańczył po ścianach, chłopak posuwał się ze zręcznością małpy, czepiając się drabiny rękami, nogami, brodą, gdy zabrakło szczebli Tłum ten rozlał się powoli po sąsiednich terenach, opasując kopalnię w odległości stu metrów Jak ścigane zwierzęta, które wolą zdechnąć z głodu niż opuścić kryjówkę, tak i oni zacięli się w uporze Sprzeczali się ze sobą jak stare małżeństwo Obie kobiety zabawiały się dalej kosztem Pierronki W chwili, kiedy miał już poddać się kompletnie panice ujrzał po swojej prawicy otwierające się drzwi do mieszkania Flaja Lewaczka patrzyła tępo na wygasłe palenisko, a mąż jej spojony przez robotników z fabryki gwoździ spał z głową na stole Z początku Katarzyna cierpiała straszliwie z głodu Ściany ociekały wilgocią, której zapach unosił się w powietrzu Wolę nasze drobne górskie poziomki, takie czerwone i pachnące Niech pan będzie spokojny zapewniał go wieśniaczy paź Trzeba to wszystko złożyć, zapakować i odesłać panu de Boisguilbault Chciał tylko jeszcze uzyskać pozwolenie wstępu do biblioteki i margrabia obiecał, że mu ją otworzy następnym razem, gdy się zobaczą, nie ustalili jednak dnia spotkania A dlaczego chciał ją pan wypędzić przed chwilą? zapytał Jan z pogardliwym spokojem Gilberta zmieszała się tak silnie, że pan de Boisguilbault, który zaczynał się jej znów przyglądać z nieśmiałym zainteresowaniem, wzruszył się i usiłował ją uspokoić; wziął ją za rękę i prowadząc do fotela rzekł: Niechże się pani mnie nie wstydzi, starzec ze mnie, a ten, co zdradza pani tajemnice, jest również człowiekiem wiekowym Chcę, żebyś był mi uległy przez całe życie Sądziłem, że nauka doprowadzi cię do tych samych wniosków, co praktyka, i że nie ma rzeczy niemożliwych dla światłej woli Pod płytą metalową była jeszcze drewniana nakrywa; pod nią dopiero znajdowały się drzwi Byłby to dla mnie zbyt wielki zaszczyt i nie jestem dość zarozumiały, by się tym chwalić |
||||||||||
|
|
||||||||||