|
Jakby Michał Nie rozgłoszę, bądźcie spokojni |
||||||||||
|
||||||||||
|
A żeby mogli, to by jutro wrócili pańszczyznę podniesły się wołania Odcięła się cosik Filipka, ale mogła tó utrzymać wtór z takim pyskaczem i ozornicą Jagustynka nawydziwiała nad nią, co ino wlazło, i jęła cudeńka wygadywać o młynarzu, jako na bórg daje stęchłą kaszę, a za pieniądze też oszukuje na wadze Gdy na północnej połaci nieba wykwitła tęcza wielobarwna, a pod nią świetlany krzyż, Elza wzdrygnęła się i dłonie przycisnęła do piersi w zachwycie i porywie modlitwy Nieraz do północka zasnąć nie mogła, chłodząc rozpaloną całunkami twarz o zimną ścianę wzburzona do dna i pełna w kościach onych słodkich, prażących ogniem wspominań A teraz jest jak ten kołek, sama, nikt jej nie podpatruje, nikt nad nią prawa nie ma, ale i do nikogo się nie wydziera, nikto już jej tam za przełazem nie czeka, i nikto nie przyniewala Że wójt za nią chodzi, podskubuje, słodkie słówka prawi, do płotów przyciska, do karczmy na poczęstunek ciągnie i rad by ją dla siebie zniewolił, to ino bez to mu przyzwala, że ckni się jej wielce i nie ma z kim drugim się pośmiać, ale tak mu do Antka kiej psu do gospodarza I przez złość to jeszcze robi la całej wsi i la tamtego 542 Więc i w Lipcach, jakoś w parę dni po ucieczce Rocha, jęto się ostro sposobić do żniwa, rychtowano na gwałt drabiny i moczono we stawie wozy co barzej rozeschnięte, oprzątano stodoły, że już stojały wywarte na przestrzał, gdzie w cieniach sadów wykręcano powrósła, zaś prawie pod każdą chałupą brząkały rozklepywane kosy, kobiety zwijały się przy pieczeniu chlebów i sposobieniu zapasów, a z tego wszystkiego zrobiło się tylachna skrzętu i rwetesów, że wieś wyglądała jakby przed jakimś wielkim świętem Wieś całą ogarnęła ciekawość, na czym się to skończy spodziewali się z góry, że nastąpią bitki a procesowanie, a historie różne Głosować za szkołą, głosować No, czego jeszcze czekacie Czego By wam powiedzieć: wara od naszej ziemi buchnął Grzela Wieczór był cichy, niemroźny, bo jakoś od rana sfolżało mocno, gwiazd było niewiele, ino gdzieniegdzie, jak przesłony, drgała jaka w dalekościach, wiatr pociągał od lasów, a z nim szedł daleki szum, głuchy, jękliwy przed odmianą, psy gęsto naszczekiwały po wsi, a co trochę suły się kurzawą śniegi, otrząsane z drzew dymy tłukły się po drodze a powietrze było wilgotnawe, przejmujące Jakby Michał Nie rozgłoszę, bądźcie spokojni DOCENT GOLDFARB Przecież ja nie o to pytam, nieszczęsna kobieto Ja pytam czy ty wiesz dlaczego ja jestem Żyd IRENA Nie wiem Upłynęło około pół godziny, gdy nagle rozległ się tętent kopyt końskich i jakieś okrzyki Nora I co dalej Krogstad Wolno zapytać, czy ta pani to niejaka pani Linde 37 Nora Zgadł pan za żadną cenę Pani Linde Pójdę do Krogstada, pomówię z nim Czy nic uderzyło cię, że dopiero dziś my oboje mąż i żona rozmawiamy z sobą poważnie Helmer Poważnie Nie rozumiem Nora Może trochę, ale niewiele, odrobinę Przecież Grossmanowa jest za młoda, żeby mogła być przy tej scenie Nora Zacznij ty, proszę cię Dziś nie chcę być egoistką, dziś chcę myśleć tylko o tobie Czy można wtedy prosić o coś, żądać czegoś Tak, ale nigdy nie ma odpowiedzi Helmer Co to znaczy Czy nie wolno mi przytulić się do mojej słodkiej żoneczki Nie masz ochoty Przecież jestem twoim mężem Idzie w kierunku drzwi Poszedł dalej za tamtymi dwojgiem, odprowadził ich aż do osiedla, zatrzymał się i stał przez kwandrans czekając, aż Chaval puści Katarzynę do domu Dostał! krzyknął Chaval Mouquette również nie miała chleba: oddała mu własną wieczerzę i całując prosiła, aby ją przyjął Gdy odzyskał głos, objaśnił: Nie, nie od wody Nie czuli ściekającej po nich wody, skurczów spowodowanych nienaturalną pozycją ani mrocznego zaduchu, od którego bledli jak rośliny przeniesione do piwnicy Od tej pory pani miała kochanka, o czym pan nie wiedział A to mieliśmy szczęście mruknął Chaval żeby dostać łamiący się pokład! Oczywiście nie uwzględnili tego w umowie Katarzyna wstrząsana dreszczem, ogłuszona tym nieustającym łoskotem składała ręce i jąkała bez przerwy wciąż te same słowa: Ja nie chcę umierać Ja nie chcę umierać Aby dodać jej otuchy, Stefan przysięgał, że woda przestała się podnosić Nie można było rozwiązać zebrania w ten sposób nie głosowano jeszcze ani nad przystąpieniem do Międzynarodówki, ani nad kontynuowaniem strajku Janek pracuje? Tak, znaleźli dla niego pracę na powierzchni W milczeniu pomógł jej wsiąść do kariolki, po czym zmiarkowawszy, że jest wciąż jeszcze bardzo zimno, choć niebo się już wypogodziło, rzekł: Wyszła pani z ogrzanego pomieszczenia i nie jest pani dość ciepło ubrana, pójdę, przyniosę pani jakieś okrycie Jest ona źródłem sił i cennym bodźcem dla tego społeczeństwa marzycieli, próżniaków, ludzi apatycznych, wśród których spalam się z niecierpliwości Będziemy tam za dwie godziny Była to stara służąca; dzięki pokrywającej podłogę warstwie piasku weszła bez szmeru i pochyliła się, by wrzucić do komina naręcze pędów dzikiej winorośli Kompania nasza jest zbyt liczna, by nie sprawić nieco kłopotu pannie Janilli, nasz powrót zaś do Gargilesse mógłby również nieco zaskoczyć kamerdynera pana Cardonnet Skierował się w stronę Eguzon, chcąc odbyć raz jeszcze całą drogę, którą wówczas przebrnął i którą odtąd ani razu nie przejeżdżał Nie ma w tym nic złego, jeśli potrafi dobrze ich użyć Łzy spływały mu po policzkach Można by powiedzieć, że życie jednego z nich czerpało nowe siły w tych potężnych przejawach, podczas gdy życie drugiego wyczerpywało się wskutek tłumionych wzruszeń Margrabia zauważył na świeżo zagrabionym piasku podwójny ślad drobnej kobiecej stopy, znaczący drogę, którą przebyła Gilberta udając się do szwajcarskiego domku i wracając stamtąd |
||||||||||
|
|
||||||||||