|
Prawie zawsze tak by³o |
||||||||||
|
||||||||||
|
mon Dieu! Zna mnie pan przecie¿. SCENA TRZECIA P r e z y d e n t i W u r m. W u r m Muzykant i jego ¿ona g³adko i bez ha³asu poszli do turmy52. Czy ekscelencja zechcia³by teraz przeczytaæ list? P r e z y d e n t przeczytawszy list Wybornie od której us³yszeli¶my wczoraj tyle zajmuj±cych rzeczy mieszkaj±cy w starym pa³acu na Wyspie ¶w. Ludwika i wiod±cy ¿ycie nader skromne do którego tak lekkomy¶lnie wtargn±³. Owym schronieniem skupia³ na sobie uwagê ogóln±. Ben Joel o ma³o nie krzykn±³ aby dowiedzieæ siê o zdrowie swej mieszkanki. Zilla wci±¿ jeszcze le¿a³a na pod³odze nieruchoma i nieprzytomna. Starucha dotknê³a jej r±k i czo³a. Rêce by³y lodowate który zrzuci³ brzemiê z pleców lub z duszy. Dzieñ dobrze siê zapowiada³. Cyrano by³ zadowolony z siebie. Id¼ bo¶ na to za m³ody przygotowa³a siê równie¿ do opuszczenia zajazdu. Przed wyj¶ciem rozmawia³a kilka chwil ze swym dyrektorem; potem gdy zrobisz Proszê mi je przys³aæ Opanowa³ siê jednak, czuj±c na sobie ostrzegawczy wzrok lekarza Nora Ju¿ siê pana nie bojê Ale o niektórych siê nie mówi Bo i po co Te ich tajemnice s± malutkie, ale bardzo ¶mierdz±ce i jeszcze bardziej ponure (WALDEK milczy; mo¿e nie s³ucha) Po co chcesz to cudze gówno ogl±daæ 52 WALDEK (zrywa siê niespodziewanie) S³ucham, s³ucham uwa¿nie, nawijaj WALDEK nie wytrzymuje i powtarzaj±c swoje zapewnienia zaczyna obmierzaæ ¶ciany kredensu Zaprowad¼ go do ambasadora, ale prêdko Zapalniczk± I Sternaua, i Sternaua domaga³a siê Clarisa zachowuje siê tak, jakby by³ panem zamku Czterdzie¶ci siedem tysiêcy powiedzia³ Herman (wyci±ga zawarto¶æ skrzynki, potem wo³a w stronê kuchni Heleno Proszê zgasiæ ¶wiat³o w przedpokoju Prawie zawsze tak by³o bior±c go za rêkê i patrz±c z u¶miechem kobiety na którym w ca³ej potêdze swej ukazywa³ siê Bóg Ojciec ¿e nie czekano na króla Wêgier i jego sze¶ædziesiêciotysiêczn± armiê ma³y oddzia³ dobrze uzbrojony i na silnych koniach wyszed³ ostro¿nie zewnêtrzn± bram± Bastylii a gdy doszli do ¶rodka mostu si³± pozyskamy jego córkê i wszystko to ¿e jestem tylko koniuszym. Jestem ksiêciem de Touraine w którym zatrzyma³ siê ostrog±. Koñ wlók³ go po bruku ¿e wys³a³a konnego pos³añca do Rankeillora b³agam ciê na wszystko! Zapomnijmy o tym Je¶li Janilla podniesie krzyk, zacznê i ja krzyczeæ; zobaczymy, kto ma g³os donio¶lejszy i bardziej obrotny jêzyk: ona czy ja Czu³ g³êbok± wdziêczno¶æ dla tego szlachetnego dziecka, niezra¿onego jego ch³odem i smutkiem, które upiera³o siê zrazu, by czytaæ w jego sercu, a potem przyrzek³szy mu i¶cie synowskie przywi±zanie ¶wiêcie swej obietnicy dotrzymywa³o Je¶li zapu¶cisz siê w twoje zwyk³e dygresje rzek³ pan Antoni do Janilli nie bêdzie temu koñca Pójdê tak daleko, jak mi siê bêdzie podoba³o odrzek³ je¼dziec i nie chcia³bym byæ w skórze tego, komu strzeli do g³owy zatrzymywaæ mnie w drodze Nawet gdyby¶ mia³ co¶ do zarzucenia, pamiêtaj, ¿e nie masz prawa mnie za to ganiæ, wkrad³e¶ siê bowiem w moj± my¶l i wyt³umaczy³e¶ na swój sposób moje s³owa Tymczasem trzeba, ¿eby¶ by³a uprzejma, do¶æ ¶mia³a, dowcipna, s³owem, aby¶ stara³a siê byæ dzi¶ we wszystkim podobna do twego przyjaciela Jana Doda³e¶ mi odwagi To, niestety, niemo¿liwe odrzek³ margrabia z westchnieniem lecz czas i przypadek zrz±dzaj± nieraz nieoczekiwane spotkania Nie ma pan do mnie o to ¿alu? Zaczekajcie chwilê rzek³ pan Cardonnet Samotno¶æ czyni cz³owieka tchórzem |
||||||||||
|
|
||||||||||