|
Ale czy może pan przedstawić dowody, że ten człowiek jest istotnie hr... |
||||||||||
|
||||||||||
|
A ode mnie to uciekaj kieby od tej zarazy Później bardzo tego żałował i broniąc przed innymi pobitego towarzysza niedoli, starał się naprawić uczynioną mu krzywdę Cisnął jej pod nogi na pół żywego ptaka, całkiem oskubanego z piór Jakby ją urzekł tymi jarzącymi ślepiami, że próżno tarła oczy i żegnała się raz po raz, nie pomogło Wyjrzała w podwórze, noc stała za progiem nieprzeniknionymi mrokami, cisza gnietła świat, tyla co te kucia młotów pobrzękiwały w dalekościach A był przeciech, był stojał przy niej, obejmował ją, całował jeszcze usta palą, jeszcze ognie chodzą po niej błyskawicami, a w sercu wzbiera taki krzyk radości, że nie wypowiedzieć Jezus, mój Jezus Poderwało ją cosik i niesło, że choćby w cały świat, zaraz, w ten mig, a poszłaby tam, z nim Jantoś krzyknęła bezwiednie i dopiero własny głos oprzytomnił ją nieco Tańcują se juchy i gorzałę piją, i papierosy kurzą westchnął i legł znowu na brzuchu, i patrzył na spętane konie, że zbiły się w kupę i gryzły po karkach, a rozmyślał, że wieczorem musi i on zajść do karczmy i kupić sobie tytoniu, i chociaż popatrzeć na balujących Zmówcie pacierz za tatula szepnęła Jagna wtykając jej pieniądz Wstydu nie ma, Boga się nie boi, toć jakby z rodzoną matką się sprzągł Jezus Jezus Zgroza ją poderwała kieby huragan, strach nią zatrząsł, a potem zawrzała gniewem tak dzikim i mściwym, jak ten bór, co się był przygiął naraz i rzucił rozsrożony na wichurę 386 Noce też były duszne i tak nagrzane, że już po sadach sypiali, gdyż trudno było w chałupach wytrzymać Nim Jambroż wróci, kiełbasy będą gotowe zagadywała stara Wspierając się na ramieniu Amy, opuściła pokój (tuli ją do siebie Jesteś teraz zadowolona No, no, dlaczego patrzysz na mnie wzrokiem wylęknionej gołębicy Przecież to na niczym nic oparta fantazja REMEK Fakt, Waldek, zupełnie inny dźwięk DOROTA (wciąga się) A potem jeszcze tak błyskawicznie zajrzała pod ten obrazek (pokazuje) 21 WALDEK (podnosi obrazek, bacznie przygląda się ścianie) No tak, jasna sprawa, tu kiedyś musiał być sejf Po co by zaglądała akurat pod obrazek, co REMEK Żeby sprawdzić, czy ściana dawno malowana Przecież ona chce kupić to mieszkanie, tak Więc ma chyba prawo je obejrzeć, nie WALDEK Chyba sam nie wierzysz w to, co mówisz Pani Linde Ze strony Krogstada nic masz się czego obawiać, ale musisz pomówić z Torwaldem Tam sędzia śledczy pomówi z panem Mój Boże zawołał Alimpo Tak, teraz w kominku porządnie się rozpaliło Zamyka drzwiczki pieca, odsuwa nieco bujający fotel Niech się pan tego nie obawia A Waldek byle czym się nie będzie zajmował, ani za byle jakie pieniądze Już raczej weźmie szmal od rodziców, póki coś tam jeszcze miętoszą w pierzynach Ale czy może pan przedstawić dowody, że ten człowiek jest istotnie hrabią Rodriganda Tak Uhm, przywieziono ich nocą szepnął Rasseneur Przysłuchiwał się przez chwilę, ale nie usłyszał turkotu kół Rasseneurowi odebrano głos Wydzierały sobie włosy, zostawiały czarne odciski rąk na zaczerwienionych twarzach Jakiś podmuch zarazy powiał teraz wśród robotników i zatruł nawet najlepszych Och, nie musicie mi się zwierzać i tak wiem, że was odmieniono, was, tak spokojnych niegdyś Jego żona spędziła tutaj noc Wystarczy tego, co zrobił, nie chciał zwracać uwagi zbyt wyraźnymi uszkodzeniami, które usiłowano by natychmiast naprawić Zarząd nie śmiał już dłużej udawać, że o niczym nie wie; dwóch zarządców raczyło udać się na miejsce, aby zbadać sytaucję, lecz wydawali się pokrzywdzeni tą koniecznością i zupełnie nie zainteresowani tym, jaki obrót przybiorą wydarzenia Chaval dwukrotnie zwracał się do Katarzyny, ale nie otrzymał odpowiedzi Przejęło go lodowate zimno Chyba mnie Pani usprawiedliwi, że przed powzięciem tak ważnej decyzji chciałem zobaczyć na własne oczy i w pewnej mierze poddać próbie charakter osoby, która rządzi sercem mego syna i przyszłością mojej rodziny? Chcę więc złożyć dziś u Pani stóp akt skruchy i zapewnić Ją, że osoba tak piękna i czarująca jak Pani, może nawet nie posiadając majątku śmiało wejść do rodziny zamożnej i godnej szacunku Piękno parku, biblioteka, a zwłaszcza dyskretna, ale niewątpliwa radość, jaką okazywał margrabia na jego widok, sprawiały, że te wizyty były dla niego miłym i cennym wypoczynkiem po bardziej palących wzruszeniach Tak pan sądzi? Jestem tego pewien Już dziś przez te wasze groble i zbiorniki mniejsze młyny, położone wyżej od was na tej samej wodzie, ledwo zipią Jeśli zechce mnie pan czasem odwiedzić, służę panu swymi skromnymi wiadomościami w tej dziedzinie W tej chwili jednak wdzięczna im była, że jej tego wzbronili, gdyż choć nie była zalotna, spostrzegła, że Emil stracił głowę z zachwytu, ona zaś nie zrobiła nic, by ów zachwyt wzbudzić Za pozwoleniem, panie Antoni przerwała mu Janilla Nie sądziłem jednak, żeby pan, drogi przyjacielu, miał tak lekko mówić o podobnej możliwości Jak to daleko, zdaniem pana? Niedaleko, gdyby było widać drogę; ale jeśli pan nie zna okolicy, będzie pan wędrował całą noc, gdyż to, co pan tu widzi, jest niczym w porównaniu z karkołomnymi zjazdami, które pana czekają, by przedostać się z wąwozu Creuse do wąwozu Gargilesse, nie mówiąc już o tym, że ponadto ryzykuje pan życie Poświęcała wolne godziny na odczytywanie bez końca szczupłego zasobu tych książek, które przywiozła z internatu, i umiała je prawie na pamięć |
||||||||||
|
|
||||||||||