|
Nora Tak, tak, wiem, wszystkie twoje myśli są przy mnie |
||||||||||
|
||||||||||
|
Będę dłużej patrzał na Lipce zawołał ogarniając przytulającym spojrzeniem opleśniałe dachy ojcowej chałupy i te sady, lśniące rosami a kwiatami obwalone Jasio rozdygotał się kiej listek wstrząsany gwałtowną nawałnicą, chciał ją odepchnąć i uciekać, ale jeno szeptał omdlałym, nieprzytomnym głosem: Cicho, Jaguś, tak nie można, grzech, cicho Aż umilkła, całkiem wyzbyta ze sił, milczeli już oboje unikając swoich oczów, a wraz cisnąc się do siebie tak z bliska, że słyszeli bicie serc własnych i ciche, palące dychania, było im strasznie dobrze i radośnie, obojgu łzy spływały po zbladłych twarzach, obojgu śmiały się czerwone wargi, a dusze kieby w czas Podniesienia były zatopione w jakąś najświętszą cichość i tajnię jaśniejącą gdzieś na wysokościach i unosiły się jeszcze wyżej, ponad światy Jakoż i noc nadchodziła, mrok gęstniał i czerniał, a deszcz się wzmagał, że tylko pluskało po rozmiękłej ziemi i rowach, jakby kto ziarnem sypał Kapitanowie udali się na rozmowę do domu Nilsena i opowiadali sobie do północy o zaszłych wypadkach A jużem nie zdzierżył, nie poradzę, a to i w dzień, i w nocy, i w każden czas, cięgiem stoisz przede mną, na oczach mi wisisz Ktoś go musiał na nią podmówić zaledwie zdzierżył wzburzenie Żałość ścisnęła mu duszę i łzy pociekły po twarzy, płakał rzewnie, aż sięzanosił, jak to dzieciątko ukrzywdzone A kobiety radziły raz w raz nowe ratowanie chorej to sól rozpuszczoną wlewali jej w gardło, to topiony z poświęcanej gromnicy wosk z mlekiem radził ktosik mydła z serwatką insza znowu wołała, żeby krew puścićale krowie nic nie pomagało, wyciągała się coraz dłużej, niekiedy podnosiła łeb i porykiwała długo, jakby o ratunek, boleśnie, aż jej piękne oczy o białkach różowych mętniały mgłą i ciężki, rogaty łeb opadał z wysilenia, że ino wysuwała ozór i polizywała ręce Hanki Korona mu ze łba nie spadnie, że przystał do dziadów, a co nam będzie lekciej, to lekciej Zaczął znowu bezwiednie przebiegać czerwone litery brewiarza i poruszać ustami, ale co chwila gonił oczami siwki, to stadko wron, które ostrożnie, z wyciągniętymi dziobami podskakiwały w bruździe i raz w raz, za każdym świstem bata, za każdym nawrotem pługa, podrywały się ciężko, padały zaraz na zorane zagony i ostrzyły dzioby o twarde, zeschłe skiby Zresztą do jutra rana, to ja przeryję każdy centymetr tego mieszkania Tutaj jedynym skarbem jest samo mieszkanie, mówię wam Dobrze Wkrótce nastanie wiosna, może będziemy mogli pozwolić sobie na małą podróż, znowu zobaczę morze Nora Tak A w jakiej sprawie chce mówić z Torwaldem 29 Rank Nie mam pojęcia Okazuje się, że te dwie krople trucizny przeszły w jego mózg i krew Ja i on Zobaczymy jeszcze powiedział Alfonso Zadzwonił Nora Tak, tak, wiem, wszystkie twoje myśli są przy mnie Wychylała się spod bielizny biała przejrzystą bielą anemicznych blondynek Ze wzrokiem wbitym w ziemię odparli nie i raz jeszcze nie, ponuro wstrząsając głowami Rzeczywiście, poprawiłem się bardzo przyświadczył gospodarz Négrel wyszedł na chwilę, nie mógł więc zmusić go do posłuszeństwa; w szybie znajdował się tylko jeden sztygar i trzech górników Najpierw się umyję Przestaniesz ty się drzeć, bachorze jeden! wrzasnął Maheu rozwścieczony krzykami Estelki Spojrzał w stronę Zbyszka osłaniając oczy ręką od rażącego światła lampki i spytał: Od dawna mieszkasz z Flajem? Od kiedy się tu wprowadziłem Na te właśnie deski spadał wyrąbany węgiel Oszukałby cię, a poza tym mógłby pomyśleć, że mamy Bóg wie ile pieniędzy Ta drobna garstka trzymała się dzielnie i ze spokojem wykonywała krótkie rozkazy kapitana Okazując całkowitą nieznajomość projektów i zasobów pana Cardonnet, Konstanty zwrócił jednak uwagę, że płace robotników są wygórowane i że jeżeli w ciągu 80 dwóch miesięcy nie zniży się ich o połowę, fundusze włożone w przedsiębiorstwo okażą się niewystarczające A przy tym boi się pan, żebym nie zaczął mówić z panem o pańskiej zgryzocie Wycieczka była męcząca, ale ciekawa, i Emil po powrocie poprosił ojca o rozmowę w cztery oczy Słuchaj, Emilu, jednak musisz się wypowiedzieć Jego solidne ubranie myśliwskie, schludne, choć połatane na łokciach, koszula z konopianego płótna, skórzane sztylpy, szpakowaty zarost czekający cierpliwie niedzielnej brzytwy, wszystko w nim świadczyło, że nawykł do twardego, dzikiego nawet życia, podczas gdy ujmujący wyraz twarzy, gładki i serdeczny sposób bycia oraz niepozbawiona pewnej godności swoboda zdradzały szlachcica dwornych manier, który nawykł raczej okazywać pomoc i opiekę niż jej oczekiwać od innych A przecie wszyscy są mi tu życzliwi i każdy by mnie do siebie przyjął, gdyby nie strach przed żandarmami! Tak oto dumając usłyszał Jan wieczorny dzwon na Anioł Pański i łzy, nad którymi nie mógł zapanować, popłynęły po ogorzałych policzkach Czyżbym więc był cierpliwszy, ja, którego nazywa pan często wybuchającym wulkanem, gdyż roztargnienie pana Antoniego śmieszy mnie raczej, niż gniewa i widzę w nim dowód szczerego serca i naiwnej dobroduszności Wyobrażałam sobie, że mój najlepszy ojciec mógł wyrządzić margrabiemu niechcący, rzecz prosta jakąś poważną krzywdę, chciałam więc odkryć tę tajemnicę, by móc za krzywdę zadośćuczynić Czytałem gazety i pisma wszystkich szkół i błądziłem powoli po tym labiryncie, niezrażony trudnościami Nie były to wszakże chłodne i przezroczyste mgły jesienne, raczej duszący dym wydobywający się z ziemi |
||||||||||
|
|
||||||||||