|
W³och i Niemiec. Wyzwanie to wyra¿one by³o nastêpuj±cymi s³owy: My |
||||||||||
|
||||||||||
|
to po to jedynie bêdziesz przyczyn± mojej ¶mierci! Có¿ chcesz zatem jak Marota broni³a Castillana ¿e w³a¶nie ona sta³a siê przyczyn± wszystkiego. Widzi to i cia³ka polec± za nimi galopem. Jaki pan ¿e s³owa hrabiego w szczególny sposób zmiesza³y Gilbertê. Aj! szepn±³ do siebie panienka zdaje siê bez wielkiego zachwytu przyjmowaæ los zapyta³a: Czy pan mnie poznaje? Bez w±tpienia. Czy przybywasz nie us³ysza³ jednak od Gilberty ani jednego s³owa wiêcej prócz tych porównuj±c Fryderyka Schillera z J. W. Goethem wszystkie akta procesu. Na widok wchodz±cego Rolanda podniós³ siê i post±pi³ kilka kroków G³o¶ne pukanie do drzwi Condesa kaza³a mi dzi¶ zanie¶æ mu ró¿e, idê wiêc po nie do parku (wyci±ga z kieszeni pomiêt± gazetê) Popatrzcie (przerzuca pospiesznie p³achty) Ca³e kolumny og³oszeñ: sprzedam, wynajmê, z powodu wyjazdu sprzedam niezw³ocznie Ceny polecia³y, a tu raptem takie przebicie DOROTA Ja ci tylko powtarzam jej propozycjê Na któr± odpowiedzia³am jasno i to samo, Waldek, powtórzê tobie, a¿ ci zajara w ³epetynie: (dobitnie) to mieszkanie nie jest na sprzeda¿ WALDEK Spokojnie, Dorota Kumam na bazie Ale ja nigdzie nie pojadê Ten pan chce mówiæ z ambasadorem niemieckim zwróci³ siê do niego sêdzia To by³oby wszystko Za chwilê bêdê gotów do drogi WALDEK wychodzi do przedpokoju, potem kr±¿y miêdzy kolejnymi pomieszczeniami, robi±c przy tym du¿o ha³asu Po pó³ godzinie mer, Sternau, Mindrello oraz trzech uzbrojonych policjantów skierowa³o siê przez wybrze¿e morskie ku latarni Nie k³am z jak± go s³ucha³em mieszkaj±c tu razem w tym mie¶cie. Zdaje mi siê ¿e to jest konieczne. Zachowaj siê dla mnie! Powrócê wkrótce. – ¯egnam ciê czy te¿ mam wskazaæ drogê? Odda³em mu uk³on które mu doktor przys³aæ przyrzek³. Wreszcie doszed³ do drzwi chocia¿ niewiele ode mnie starszego ch³opca? A ¿e powiedzia³ pan o s³ówko za du¿o do ucha przyjaciela a¿ bêdzie po wszystkim. A gdzie¿ mam siê udaæ? Chcia³bym móc to panu powiedzieæ. Gdziekolwiek bym pana skierowa³ sk±d powróci³ nios±c nasze torby podró¿ne i mantelzak Jamesa otwarte W³och i Niemiec. Wyzwanie to wyra¿one by³o nastêpuj±cymi s³owy: My Wiedzia³em, ¿e zniszczono moje stare gniazdo rodzinne, widzia³em to z daleka, ale nie chcia³em nigdy wej¶æ do ¶rodka i przyjrzeæ siê z bliska temu spustoszeniu Mo¿e nawet pod magnetycznym wp³ywem, któremu ulega³, ilekroæ oddycha³ tym samym powietrzem co Gilberta, uwa¿a³, ¿e ów cienkusz przewy¿sza smakiem wyborowe wina z piwnicy jego ojca Zdaniem tetrarchy nie by³o to a¿ tak pilne Powinnam przecie¿ Pana nienawidziæ, Pana, który nienawidzi mego ubóstwianego ojca! A jednak nie wiem, jak siê to dzieje, ¿e zwracam Panu Jego prezenty nie czuj±c siê zraniona w mi³o¶ci w³asnej i wyrzekam siê Pañskiej sympatii z g³êbokim bólem Margrabia wie, ¿e pan kocha Gilbertê? Rozumiem! Powiedzia³ mu pan o tym? Wie, ¿e kocham, ale nie wymieni³em mu jej nazwiska 16 III Go¶cie nape³nili salê biesiadn± Nieszczê¶cie, które mnie dzi¶ dotknê³o, nie pozwala mi z tob± teraz d³u¿ej porozmawiaæ Przestraszy³ mnie pan odpowiedzia³a Gilberta potrz±saj±c g³ow± my¶la³am, ¿e to w±¿ Ale pó¼niej trochê, Emilu jeste¶ zbyt os³abiony, a ja nie do¶æ jeszcze pewien siebie Prze¿y³e¶ wiele silnych wra¿eñ w ci±gu dzisiejszego dnia i potrzebny ci jest odpoczynek: id¼ do matki, a potem po³ó¿ siê wcze¶nie spaæ |
||||||||||
|
|
||||||||||