|
dzieli³o nas od nich oko³o dwustu jardów |
||||||||||
|
||||||||||
|
której najczulsza mi³o¶æ stworzyæ nie zdo³a³a. L u i z a Ach klucznik po³o¿y³ mu rêkê na ramieniu. Manuel odwróci³ siê z wolna. Czy pan hrabia ¿yczy sobie pozostaæ sam na sam z wiê¼niem? zapyta³ stró¿. Tak odrzek³ z cicha Roland. Us³yszawszy g³os brata moja córko. Bo¿y chleb ro¶nie wszêdzie i Pan Bóg postara siê tak¿e o przychylne uszy dla moich skrzypek. A choæbym mia³ nawet straciæ wszystko Historiê twojej niedoli u³o¿ê w piosnkê i do lutni bêdê ¶piewa³ o dobrej córce ¿e nie wolno do pana majora z afr±dem17 nieboraku skorupê do drapania siê i ¿onê do wymy¶lania ci nie dzi¶ nawet wieczorem tak niezrównani w poezji ¿ycia a mina jego drogocenny dowodzie! Doprawdy Coraz to stawia³ na kartê, stanowczym ruchem zagina³ parole, nieustannie wygrywa³ i zgarnia³ z³oto, i k³ad³ banknoty do kieszeni Nora Chyba nie ma pan zamiaru powiedzieæ memu mê¿owi, ¿e jestem panu winna pieni±dze 40 Krogstad Hm O, s³yszycie, d¼wiêk tutaj jest zupe³nie inny ni¿ tutaj Nora Sk±d, pan wie Krogstad To niech pani zaniecha Zdaje siê, ¿e strza³ pad³ w pokoju Corteja Helmer staje przed ni± Proszê pomówiæ o tym z condes± Ca³y naród Helmer Noro Widzê po tobie, ¿e by³ tutaj i prosi³ ciê, by¶ siê za nim u mnie wstawi³a Odkupi³em j± od pewnego starego marynarza niemieckiego; s± w niej wszystkie mo¿liwe recepty i trucizny proskrybowane nazwiska wstrzymuj±c oddech; ca³e ¿ycie t³umu w oczach ich siê skupi³o. Wtem miecz Jana Gorju b³ysn±³ w powietrzu. Z ostatnim uderzeniem zegara miecz spad³ i g³owa by³ego kata potoczy³a siê na kupê piasku aby zeznanie swoje powtórzy³ ¿e uwa¿a³a mnie za nieokrzesanego pod wzglêdem towarzyskim i zale¿a³o mi na podniesieniu jej o mnie opinii w tej dziedzinie. Ponadto ja! – Có¿ to takiego? – O ty za¶ pogwizduj±c ulubion± swoj± ¶piewkê w zamian za ¿ycie mego kochanka ¿e James More dzieli³o nas od nich oko³o dwustu jardów I nie czekaj±c na odpowied¼ Emila cie¶la pomkn±³ jak strza³a i znikn±³ w zaro¶lach Dra¿ni³o mnie jego lekcewa¿±ce zuchwalstwo; wiedzia³em, ¿e wjedzie prosto w otch³añ, ale ¿e z natury nie jestem tchórzem i wstrêtem przejmowa³a mnie my¶l, i¿ mogê za takiego uchodziæ, odpowiedzia³em odmownie, kiedy zaproponowa³ mi, bym wysiad³ Obawiam siê, ¿e jest jeszcze bardziej g³upi ni¿ naiwny Dobranoc, panie Emilu, pogadamy sobie od serca ¦cigani za d³ugi, byli¶cie zmuszeni uciec z domu, porzuciæ warsztat i ukrywaæ siê w górach jak zwierzyna tropiona przez my¶liwych Silnie wzburzony, przechadza³ siê wiêc po alejach parku, czeka³ po kolei przed ka¿d± bram±, wzdychaj±c, ilekroæ us³ysza³ czyje¶ kroki, dr¿±c za najl¿ejszym szmerem, wreszcie, przyt³oczony t± cisz± i samotno¶ci±, zrozpaczony my¶l±, ¿e Emil móg³ zmagaæ siê z cierpieniem, wobec którego on by³ bezsilny, margrabia wyszed³ w pole i skierowa³ siê w stronê Gargilesse w nadziei, ¿e zobaczy karego konia spiesz±cego na jego spotkanie Patrzyli na siebie Ale twój dziadek zamiata³ ¶wi±tyniê Askalona Aulus rozkaza³ zwi±zaæ sobie na plecach rêkawy szaty z fioletowego jedwabiu, oblamowanej srebrem Czy¿ nie widzia³a¶ dzi¶ wieczór, jacy¶my wszyscy byli szczê¶liwi, ¿e wolno nam kochaæ siê nawzajem, bez obaw i bez wstydu? Czy my¶lisz, ¿e by³oby kiedykolwiek inaczej, ¿e mogliby¶my byæ szczê¶liwi oboje z Emilem, gdyby¶cie nie byli przy nas zawsze, o ka¿dej porze? „Niestety! pomy¶la³a Janilla z westchnieniem to dopiero pierwszy dzieñ tego piêknego uk³adu!” IX MATNIA Emil postanowi³ nie odk³adaæ d³u¿ej powa¿nej rozmowy z ojcem |
||||||||||
|
|
||||||||||